- Auć! Uważaj, jak chodzisz! - krzyknęła w kierunku ciemnowłosego chłopaka, który na nią wpadł.
- Z drogi! - odburknął i wyprzedził ją. Najwidoczniej on również się spieszył.
Zignorowała ból w łydce i ruszyła przed siebie, z impetem wbiegając do szkoły. Była cała spocona, zmęczona i zdyszana, ale nie miało to dla niej większego znaczenia. 8:01, minuta spóźnienia. Przebiegła przez korytarz, odetchnęła i weszła do sali numer 342.
Sala była pełna. Trzy pierwsze rzędy krzeseł zajmowali nauczyciele, rozmawiający szeptem między sobą. W dalszej części pomieszczenia siedzieli uczniowie, najpewniej niesamowicie zestresowani przesłuchaniem. W końcu było to najważniejsze wydarzenie w roku szkolnym... O niczym innym nie rozmawiało się w ciągu ostatnich czterech miesięcy, a przygotowania rozpoczęto tuż po rozpoczęciu roku szkolnego. Każda dziewczyna chciała być Julią, a marzeniem większości chłopaków było zdobycie roli Romea.
Na dźwięk zamykanych drzwi, wszystkie głowy odwróciły się w jej stronę. Na sam widok takiej ilości ludzi zrobiło jej się niedobrze. Muzyka i aktorstwo były jej pasją, aczkolwiek nie lubiła znajdować się w centrum uwagi. Sama jeszcze nie wiedziała, jak poradzi sobie ze stresem, stojąc na tej wielkiej scenie w obecności tylu osób. Odchrząknęła, wyprostowała się, udając, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i powiedziała:
- Dzień dobry, przepraszam za drobne spóźnienie.
Usiadła w ostatnim rzędzie i rozejrzała się. Dostrzegła swoją ulubioną panią od polskiego, która próbowała właśnie uśmiechać się do niej, dodać jej otuchy. Tuż obok ujrzała dyrektora, który z miną wyrażającą dezaprobatę kręcił głową w kierunku dziewczyny. W pierwszym rzędzie spostrzegła blond loki, należące zapewne do jej przyjaciółki, Olivii. A obok niej siedział ten brunet, którego spotkała w drodze do szkoły. Dopiero teraz przypomniało jej się, że boli ją noga.
- Wiesz, następnym razem mógłbyś bardziej uważać - burknęła w kierunku chłopaka i prychnęła z niezadowoleniem, rozprostowując nogi.
- Ach, to ty. Przepraszam, jak widzisz nie tylko ty spieszyłaś się na przesłuchanie - odparł, po czym odwrócił się w drugą stronę.
Nagle w dziewczynie wezbrała złość. Zabrała swoją torbę i gitarę, wstała z łomotem i stanęła koło drzwi, gdyż pozostałe miejsca były już zajęte.
- Hej, spokojnie, możesz tu przecież siedzieć, Melody... - rzekł ciemnowłosy.
- Nie, dzięki, nie chcę mieć kolejnego siniaka. Poza tym, skąd znasz moje imię? - wydawała się naprawdę wkurzona. Co za chłopak. Nie dość, że ją potrącił, to jeszcze teraz zachowywał się tak, jakby nic się nie stało.
- Żartujesz? Każdy w tym mieście cię zna. Słyszałem, że dość dobrze grasz na gitarze. Chodź, siadaj... - wskazał jej gestem puste miejsce, z którego przed chwilą wstała.
- Daj mi spokój. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego - odrzekła i odwróciła się w stronę sceny, nie chcąc psuć sobie humoru jeszcze bardziej.
Na drewnianym podeście stał już dyrektor szkoły. Trzymał w ręku mikrofon, czekając, aż wszyscy się uciszą. Po kilku sekundach w końcu przemówił.
- Witam wszystkich na przesłuchaniu do sztuki, którą w tym roku ma zamiar wystawić nasza szkoła! - rozległy się oklaski. - "Romeo i Julia" to nie jest coś, co łatwo rozgryźć. Szukamy tu prawdziwych talentów, wirtuozów, aktorów z prawdziwego zdarzenia. Jeśli ktoś nie myśli o tym na poważnie, równie dobrze może już stąd wyjść - umilkł na chwilę, po czym kontynuował. - Każdy, kto chce wziąć udział w przedstawieniu, będzie miał możliwość zaprezentować się dzisiaj na tej oto scenie. Po wyczytaniu imienia i nazwiska, uczestnik podchodzi do profesor Sparkley i losuje kartkę ze scenką, którą będzie musiał odegrać. Następnie uczestnik prezentuje swoje umiejętności wokalne bądź instrumentalne, kłania się i wychodzi z sali. Czy wszystko jasne? - rozejrzał się po sali, wzruszył ramionami, widząc, że nie ma żadnych sprzeciwów, po czym ponownie zabrał głos. - Pamiętajcie, że nie ma tu czasu na stres czy błędy. To walka - powiedział, odchrząknął, i podniósł głowę, omiatając uczniów wzrokiem. - W takim razie, jeśli nie ma pytań, zapraszam pierwszego uczestnika. Shannon Leto.
Dziewczyna odetchnęła z ulgą, na wieść o tym, że nie będzie musiała wychodzić na scenę jako pierwsza i odwróciła się, czując na plecach czyjś oddech.
- Życz mi powodzenia, Melody - usłyszała i ujrzała chłopaka, który dziś zranił ją w nogę. Uśmiechnął się do niej i ruszył w kierunku sceny, delikatnie poruszając w dłoniach pałkami perkusyjnymi.
ow ! Wow! Wow! Wow! I jeszcze raz W-O-W! TO było świetne, fciągające, napisane z taką lekkością i nonszalancją ! Chyba się zakochałam...Powiem Ci szczerze, że długo czekałam na opowiadanie w tym stylu z Szynką w roli głównej :3 Kocham go całym Echelonowym serduszkiem <3 Masz fajny pomysł i to się ceni ;) Sama próbuje opowiadania o tej tematyce ( 30stm-a-new-reality.blogspot.com ) i wiem, że trudno tu już być orginalnym :) Link do tego opowiadania znalazłam na grupie na Facebooku ;) Życzę Ci powodzenia i wiedz , że masz już stałą czytelniczkę :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za tyle miłych słów! <3
UsuńTo jest mega *.* Czekam na ciąg dalszy !
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo <3 w tym tygodniu pierwszy rozdział :)
UsuńUuuu
OdpowiedzUsuńKtoś tu bardzo fajnie pisze*_*
I jeszcze Shannon...<3 Ma miłość Xd
No już mnie kupiłaś.
Po prostu czekam niecierpliwie na rozdział ^^
Jeżeli dodasz coś to proszę powiadom mnie na coffee-conspirator.blogspot.com
Albo jeśli masz tt to @RockVikii
;)
Pozdrawiam i życzę duuuuużo weny ;)
Wiki
Jak miło <3 post prawdopodobnie ukaze sie jutro :)
Usuń